Start arrow Recenzje arrow O "MOROSOPHUS" pisze Karolina Horoszko
Zapraszamy

Zobacz najnowsze castingi na Darmowej Platformie Ogłoszeniowej.
Menu Serwisu
Start
Aktualności
Współpraca
Redakcja
Kontakt
Historia i teoria
Prezentacje
Recenzje
Przemyślenia
Warsztat aktora
Dramaty
Ogłoszenia (DPO)
FORUM
Teatralne newsy
Konkursy
Linki
Szukaj w Serwisie
Dodaj do ulubionych
 
 
O "MOROSOPHUS" pisze Karolina Horoszko

Bez przynudzania

- Do domu! – wykrzyknął aktor, przebijając się przez głośny mur oklasków i w towarzystwie swoich znajomych ze sceny zniknął za ciemną teatralną kurtyną. Czwarty raz już nie wyjdą. Na sali mnóstwo młodzieży. Trudno doszukać się wolnych miejsc. Młode dłonie stopniowo przestają bić brawa. Jak na „hurra” wszyscy opuszczają salę. Na twarzach widzów maluje się uśmiech. Są wyraźnie zadowoleni. Na razie powstrzymują się od jakichkolwiek komentarzy. Milczą. Prawdziwy wybuch radości, eksplozja podziwu i zachwytu nastąpi po opuszczeniu budynku teatru. Teraz jest cicho. Tylko gdzieś w myślach wciąż przemykają sceny z przedstawienia i muzyka… Ten rytm nie daje spokoju, wciąż rozbrzmiewa, budząc miłe wspomnienia. Jest jak często powtarzany w radiu przebój, który trudno wybić z pamięci.
„Morosophus” ściągnął do teatru przede wszystkim młodzież. To ona nagrodziła aktorów lawiną gorących oklasków. Spektakl zainteresował młodych ludzi do tego stopnia, że przychodzili na przedstawienie kilkakrotnie. Opowiadali o „Morosophusie” wszystkim znajomym, co  mnożyło  liczbę kolejnych widzów. Sztuka stworzona przez grono młodych ludzi stała się prawdziwym hitem i podbiła serca młodzieży białostockiej. Na takim przedstawieniu nie można było nie być. Dlaczego?
„Morosophus” to przedstawienie, którego poszczególne sceny są jakby żywcem wyjęte z naszego otoczenia. Mamy wrażenie, że to się dzieje w miejscach dobrze nam znanych, w naszym miejskim środowisku. Teatralna scena na czas spektaklu - dzięki funkcjonalnej scenografii - zamienia się w szare miejskie blokowisko. Sami aktorzy to grupa nastolatków, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki na scenie. A poruszają się po niej niezwykle zwinnie, jakby już ją dobrze znali. W zasadzie nie chodzą po niej, a  tańczą! Ale nie jest to kolejna edycja „Tańca z gwiazdami”. Żadnych spokojnych walców angielskich czy wybuchowej samby. Głośno rozbrzmiewa hip - hopowy rytm, do którego co pewien czas dołączają dźwięki trąbki i gitary. Wspaniały klimat – zupełnie nie jak w teatrze.
Przedstawienie ogólnie jest o młodzieżowej pasji, o dzisiejszych zainteresowaniach młodych ludzi i o tym jak są postrzegani przez resztę społeczeństwa. Sztuka złożona jest z kilku różnych scen, a każda z nich zwraca uwagę na inną zależność. W większości są to smutne obrazy. Wchłonięcie osób wyróżniających się, poruszających się we własnym rytmie przez tłum bezbarwnych, jakby z jednej hurtowni ludzi, czy tłumienie pasji z braku zrozumienia, przywołują smutne myśli o niedocenionej młodzieży. Kontuzjowany tancerz, który nie poddaje się i tańczy, bo taniec jest dla niego wszystkim to przykład na zapalczywość i determinację w dążeniu do celu, których młodym ludziom nie brakuje.
W przedstawieniu występuje tylko slam – rymowany komentarz. Poza tym właściwie nie ma żadnej rozmowy, nikt nic nie mówi. Bo słowami wszystkiego nie da się wyrazić. Cóż znaczyłoby powiedzenie „Lubię i umiem tańczyć”, gdyby nie poparte było zaprezentowaniem swych zdolności tanecznych? Sztukę, którą tak bardzo upodobali sobie młodzi z Białeegostoku opowiedziano tańcem, cudowną muzyką hip-hopową, pokazem deskorolkarzy i graffiti. Bez słów i bez przynudzania.

Karolina Horoszko


MOROSOPHUS
reżyseria: Tomasz Gilewicz
scenografia:
Marcin Żukowski
choreografia: Wojciech Blaszko
muzyka: Andrzej Stankiewicz & Band, DJ TORT [WOCC], Piotr Chociej
kostiumy: Dagmara Czarnecka
grupy taneczne: White Hillside Breakres [WHSB], Fair Play Crew
Teatr Dramatyczny im Aleksandra Węgierki w Białymstoku
Serwis Teatralny "Teatr dla Was" || Wszelkie prawa zastrzeżone
Redakcja: Agnieszka Bresler i Wiesław Kowalski